Arrow
Arrow
Slider

Równowaga w rozwoju osobistym


Ten artykuł możesz również odsłuchać:


Sądzę z dużym prawdopodobieństwem, że wśród was znajdzie się niewiele takich osób, które nie znają fanpage’a „Zdelegalizować coaching i rozwój osobisty”. To prawdziwa kopalnia wiedzy i aktualności. Kopalnia, która się z całą pewnością kiedyś zawali. Dlaczego tak uważam? Jeżeli strona skupia wokół siebie tylko i wyłącznie osoby, które podważają ideę rozwoju osobistego, eliminują ją ze swojego życia, to jaki poziom sobą reprezentują? Ludzie, których satysfakcjonuje stan, w którym obecnie się znajdują i nie wykazują żadnych perspektyw rozwoju, ponieważ kłóci się to z ich życiową filozofią, nie stanowią dobrego fundamentu do budowania czegokolwiek. Jednak akceptuję, że są stoicy, są i hedoniści. Carpe diem…

Nie mieszajmy rozwoju osobistego z coachingiem.

Oczywiście, jeśli ktoś ma ochotę i potrzebę, może jak najbardziej połączyć oba te pojęcia i w toku własnego osobistego rozwoju przechodzić sesje coachingowe. Skutkiem coachingu jest rozwój, jednak rozwój nie następuje tylko i wyłącznie w wyniku procesu coachingowego, ale może wypływać np. bezpośrednio z potrzeb człowieka do zaspokojenia potrzeb wyższego rzędu (np. samorealizacji, uznania). Rozwijać można się samodzielnie.

Skupmy się więc na rozwoju. Myślę, że zgadzamy się w kwestii, że rozwój jest ważny. Jest ważny, jeśli chcesz zmienić pracę, jest ważny, jeśli chcesz awansować, jest ważny, jeśli szukasz wartościowych relacji, jest ważny, jeśli masz dzieci (chociażby po to, żeby dawać im przykład ciągłego doskonalenia się). Można tak wymieniać w nieskończoność i do nieskończoności prędko nie dojdziemy.

Jednak obserwuję, w jaki sposób rozwija się branża rozwoju osobistego, jak agresywnie i drapieżnie, jakie techniki sprzedaży stosują oraz jak manipulują umysłami mas. I być może włożę tym kij w mrowisko. Najlepiej od razu nadstawię drugi policzek – biczujcie, kamienujcie, ale swoje zdanie mam. Nie jest jednak tajemnicą, że obecnie rozwijam się m.in. z Kamilą Rowińską (a dokładnie inspiruję się do rozwoju podczas jej szkoleń, z których naprawdę wiele wynoszę – wiedzy i doświadczeń, zapewniam, że przedmioty, kubki, krzesła itp. zostają na miejscu), nie neguję więc całości idei rozwoju osobistego.

Neguję jednak pewne praktyki, które napawają mnie niepokojem i sprawiają, że w mojej głowie automatycznie zapala się czerwone światło. Ogromny czerwony reflektor. Kiedy na scenę wjeżdża najnowsze BMW, to wiedz, że źle się dzieje! Zgadzam się z tym, że każdy z nas ma nieograniczone możliwości rozwoju, jednak prezentacja wysokiej klasy służbowych samochodów nie przekonuje mnie do tego, że stosowane przez danego coacha czy też trenera metody dadzą wymierne sześciocyfrowe efekty. Samochód po prostu stoi. To przedmiot, eksponat, rekwizyt. Ma budzić podziw. Niedostępny blichtr, blask chwały, który za sprawą danego coacha może spłynąć akurat na mnie!

Cieszę się z tego, że wybrałam autentyczną, szczerą i kulturalną osobę, jako towarzysza mojej zmiany, jednak ze smutkiem obserwuję, jak rynek zalewa fala ogromnych eventów, które dają energię i motywację, ale na jak długi czas?
Myślę, że z drugiej strony pojawia się kwestia charakteru osób, które uczestniczą w tego typu spotkaniach rozwojowych. Jedni potrzebują silnych bodźców, emocji, mocnego oddziaływania na własną osobę. Inni, w tym ja, oczekują określonej porcji wiedzy przekazywanej w atmosferze względnego spokoju, w warunkach, w których tzw. tańce – połamańce nie zaburzają ich możliwości percepcji.

Rozwój osobisty to z jednej strony wielka szansa, z drugiej jednak wielkie zagrożenie. Obserwuję czasami osoby (przez pewien czas sama taka byłam), które nie spoczną, dopóki nie wycisną ze swojego dnia ostatniej kropli. W imię wysokiej efektywności słuchają audiobooków w każdej wolnej chwili, czytają, oglądają, afirmują, powtarzają cele niemal przez cały czas; każdą wolną chwilę spędzają rozwijając się (chociaż może stosowniejszym byłoby stwierdzenie, że poświęcają swój czas), nie dając mózgowi i ciału w ogólności odpocząć. Takie osoby żyją chyba w innej rzeczywistości, w ich specyficznym matrixie, którego ja już nie rozumiem i jeśli zaoferują mi kapsułkę, dzięki której będę mogła przejść na ich stronę, kulturalnie odmówię.

Apeluję o rozsądek! Nie dręczmy mężów i żon dlatego, że nie chcą oglądać motywacyjnych webinarów! Nie dręczmy współpracowników dlatego, że nie chcą pojechać na rozwojowe szkolenie, które proponujecie! Nie dręczmy naszych dzieci obecnością na wpół świadomych matek (ciałem z dzieckiem, duchem w afirmacjach i celach)!

Rozwój jest bardzo ważny.

Jednak najważniejsze, by odbywał się w zgodzie z naszymi wartościami.

Róbmy wszystko w zgodzie z samym sobą!


Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów, zapisz się na NEWSLETTER i obserwuj mój FANPAGE na Facebooku.


8 thoughts on “Równowaga w rozwoju osobistym”

  1. Uważam, że dużo jest prawdy w tym co napisałaś. Faktem jest też, że w przypadku, kiedy przez cały dzień wlewamy do swojej głowy coraz to nowsze, lepsze metody rozwoju, wyszukujemy kolejne cele, układamy nowe afirmacje przeciążamy swoją osobę. W końcowym efekcie nie osiągamy nic, nadal stoimy w punkcie, w którym byliśmy, chociaż tym razem bardziej zmęczeni i przytłoczeni wiedzą.
    Rozwój osobisty jest ważny, sama jestem “fanką”, ale trzeba znać umiar, granicę. I może warto usiąść czasem bezmyślnie i obejrzeć ulubiony serial? Tak po prostu, dla relaksu. 🙂
    Pozdrawiam!

  2. To prawda co piszesz. W zalewie nazwałabym to “szarlatanów” obiecującym ludziom złote góry bez pokrycia, łatwo jest zgubić prawdziwe perły. Nie zmienia to faktu, że rozwój osobisty, to potrzebna i ważna dziedzina. Ale również, jego potrzeba powinna u każdego wypływać z serca. Mam nadzieję, że niebawem się to jakoś unormuje.

  3. Rozwój z pewnością jest tematem ważnym i istonym, choć szczerze powiedziawszy coachowanie ma dla mnie nieco pejoratywny wydźwięk, ale pewnie ze względu na kilka osobliwych przypadków z kórymi było mi dane się spotkać. Programowanie ludzi, szczęście i bogactwo na siłę, to coś co do jednych przemówi, dla innych będzie po prostu zbytnią i nie przekonującą fasadą, robiącą więcej złego niż dobrego. Smutne jest to, że obecnie tyle mówi się o rozwoju i doskonaleniu, że ludzie popadają ze skrajności w skrajność, nie mogąc znaleźć ani złotego środka, ani dobrego kierunku, którym mogliby podążać.

  4. Rozwój jest ważny to prawda, ale nie jestem przekonana, czy samo słuchanie webinarów, pocastów, audobooków itp. przyniesie jakikolwiek wymierny efekt. Wydaje mi się, że jest pewna pułapka, myślimy sobie, że się rozwijami, bo słuchamy takich mądrych rzeczy, ale niestety bez realnych działań i czynów nic samo od słuchania/ czytanie się nie zrobi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *