Arrow
Arrow
Slider

Makimono – zagadkowy wzorzec czasu


Ten artykuł możesz również odsłuchać:


Ile można mówić o czasie?

Czy generalnie jest sens koncentrować się na rozważaniach o pojęciu abstrakcyjnym, na które nie mamy żadnego wpływu. Czas przecież płynie – ustawicznie i bezustannie. Nie zatrzymamy czasu i jakiekolwiek próby podporządkowania go sobie nie mają (chyba) najmniejszego sensu. Wielu podkreśla, że czasem nie można zarządzać, ponieważ autentycznie nasz wpływ na niego jest zerowy.

Jednak są metodologie, które przeczą naszemu zachodniemu stylowi myślenia, który pojmuje czas jako zjawisko linearne, ciągłe. Dla większości mieszkańców Dalekiego Wschodu, w tym dla Japonii (której kulturę a przede wszystkim metody zarządzania z pasją zgłębiam) jest zamkniętym, powtarzalnym cyklem, czego obrazowym wyrazem może być życie i śmierć, której następstwem jest w buddyzmie reinkarnacja.

Podobne różnice występują w kwestii koncentracji działań. Europejczycy są zorientowani na przeszłość. Analizujemy wyniki historyczne, wyniki za poprzedni okres rozliczeniowy, stopień realizacji celów za poprzedni rok i na podstawie tych analiz dokonujemy modyfikacji naszych planów, działań i celów. I chociaż wielu z nas ma świadomość, że wyniki historyczne nie gwarantują osiągnięcia podobnych rezultatów w przyszłości, wydaje nam się to jedynym słusznym rozwiązaniem.

W Japonii bardziej odpowiedni wydaje się wzorzec czasu makimono zaproponowany przez Shuiji Hayashi. „Można go opisać jako koncepcję przyszłości mającej swoje źródło w teraźniejszości, gdzie w konsekwencji największe znaczenie uzyskuje każda aktualna czynność ze względu na przyszły cel. W rzeczywistości oznaczałoby to orientację przyszłościową, z jednoczesną koncentracją na bieżących zadaniach, jako mających istotny wpływ na ową przyszłość.” (M. Aluchna, P. Płoszajski (red.), Zarządzanie japońskie. Ciągłość i zmiana, SGH, Warszawa 2008, str. 71.)

Dlaczego w ogóle o tym piszę?

Swoje pierwsze kroki zawodowe stawiałam w firmie X na jakże podstawowym stanowisku: pracownik produkcji bezpośredniej. Praca zmianowa (również w nocy) i permanentny ból mięśni nie przeszkodziły mi jednak pilnie obserwować metod zarządzania przedsiębiorstwem i do dziś uważam, że jest to najlepiej zarządzana firma, w której miałam przyjemność pracować.
Japońskie metody zarządzania naturalnie współistniały z europejskimi.

Z tamtego okresu zapamiętałam wiele specyficznych działań, które z czasem pomogły mi skuteczniej zarządzać moim własnym życiem, takich jak nagradzanie się za drobne sukcesy, wyznaczanie małych kroków (kaizen), ciągłe doskonalenie się, budowanie silnego, zgranego zespołu w oparciu o poczucie odpowiedzialności każdego z członków za jego funkcjonowanie, oddolne proponowanie zmian. Mogłabym nawet pokusić się o stwierdzenie, że zarządzający firmą wprowadzili szeroko zakrojone elementy grywalizacji na wielu polach, ale to nie ma akurat wiele wspólnego z kulturą japońską.

Staram się uczyć od najlepszych. To nie była łatwa szkoła, ale w miarę upływu czasu przekonuję się, jak bardzo była wartościowa.

Dostrzeżenie wartości japońskich metod zarządzania i ich efektywności sprawiło, że w wolnej chwili zgłębiam je i implementuję w swoim życiu. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z pewnych ograniczeń, głównie kulturowych, które niekiedy są poważną przeszkodą do zrozumienia pewnych pojęć i wprowadzenia ich w życie. Właśnie dlatego jest tak niewiele firm poza Japonią, które skutecznie wprowadziły japoński system zarządzania, np. produkcją (odosobnionym przykładem są zakłady Toyoty na rynku amerykańskim).

Kiedy zastanawiam się nad moim własnym sposobem postrzegania czasu, to ze względu na pewne uwarunkowania związane z wyznawaną religią, nie mogę zgodzić się z jego cyklicznym postrzeganiem, jednak idea wzorca makimono jest mi bardzo bliska.

Wielokrotnie powtarzam, jak ważne jest dalekowzroczne postrzeganie rzeczywistości. Określanie wizji końca jest niezbędnym elementem do osiągnięcia sukcesu w dłuższej perspektywie. Wyznaczasz sobie cele, np. na rok, na dwa, na trzy lata. Jeśli masz określone cele na pięć lat, to jest już bardzo dobrze. Jednak zastanów się, po co to wszystko robisz. Załóżmy, że zrealizowałaś cele w krótkim okresie i stajesz przed dylematem, co masz zrobić ze swoim życiem. Zrobiłaś wszystko to, co sobie założyłaś i co teraz? Jeśli nie masz określonej wizji, żyjesz jednym słowem dniem dzisiejszym, po raz kolejny wyznaczysz sobie krótkoterminowe cele do realizacji, które zaprowadzą cię tak naprawdę nie wiadomo dokąd.

„- Czy nie zechciałbyś mi powiedzieć, którędy mam teraz iść? – spytała Alicja.
– To zależy w dużym stopniu od tego, gdzie chcesz dojść – powiedział kot.
– Właściwie to mi wszystko jedno – rzekła Alicja.
– W takim razie obojętne, którędy pójdziesz – odpowiedział kot.”
L. Carroll „Alicja w krainie czarów”

Jeśli natomiast masz określoną wizję końca, ostateczny efekt, jaki chcesz uzyskać poprzez wszystkie zmiany i działania, jakie będą się dokonywać w twoim życiu, wtedy możesz weryfikować kierunek swojej ścieżki poprzez odpowiedź na proste pytanie: czy to co robię doprowadzi mnie do miejsca, w którym chcę się znaleźć? Czy jest to może tylko i wyłącznie krótkoterminowy kaprys, który zupełnie nie ma związku z twoją przyszłością?

Stawiaj sobie pytania każdego dnia, żebyś wiedziała czy trzymasz odpowiedni kurs na drodze do osiągnięcia swoich celów i realizacji marzeń.


Jeśli chcesz czytać więcej tego typu artykułów, zapisz się na NEWSLETTER i obserwuj mój FANPAGE na Facebooku.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *